Zobacz do jakiego stanu mnie doprowadziłeś!

wściekłość zdjęcie

Ach,  o ile lepsze byłoby nasze życie, gdyby inni nie szarpali naszych nerwów…

Pamiętam, jak jeszcze w czasie studiów psychologicznych usłyszałam od wykładowcy zdanie: „Nikt nie jest powodem Twoich negatywnych emocji”, Jak to pomyślałam, przecież jak mówię: „Wkurzasz mnie” to mówię to dlatego, że właśnie zrobiłeś coś lub powiedziałaś coś, co wywołało we mnie takie emocje! A potem do mnie dotarło. Dotarło coś co choć na pierwszy rzut oka jest trudne do przyjęcia, to jednocześnie bardzo uwalnia i bardzo pomaga w życiu. Ktoś może robić coś, co wywołuje we mnie pewne emocje, ale to, jakie emocje wywołają we mnie cudze zachowania, zależy wyłącznie ode mnie. Innymi słowy, to samo zachowanie prezentowane przez kogoś może mnie zirytować, a może tylko zastanowić. Może wyprowadzić z równowagi, a może przejść przez moje serce i głowę wręcz niezauważonym. A to oznacza, że nie ktoś wywołał coś, tylko sama w sobie coś wywołałam pod wpływem tego co usłyszałam, zobaczyłam, doświadczyłam. No i to też oznacza, że mogę w sobie wywoływać inne emocje, te, które są dla mnie bezpieczniejsze, bardziej użyteczne.

  •   I oczywiście wiem, że to nie łatwa sprawa, bo panowanie nad emocjami to jak panowanie małego jeźdźca nad wielkim topornym słoniem.
  •   I oczywiście wiem, że łatwiej jest powiedzieć: „Ty jesteś winien” bo wtedy zrzucamy z siebie odpowiedzialność za nasze zachowanie.

No i takie dwa przekonania w sumie wystarczą do tego, aby zostać w swoim światku i nie zrobić nic, popatrzeć na świat i móc powiedzieć: życie mi zgotowałeś marne….. Ale gdyby się chwilę zastanowić z jakiego podejścia będziemy mieli więcej korzyści, to z całą pewnością dojdziemy do wniosku, że wysiłek zwróci nam się w życiu z nawiązką.

A co oznacza ten wysiłek?

Po pierwsze przyjrzyj się temu jak reagują ludzie, których obwiniasz. Jeśli znajdziesz jednego, który jest z tego zadowolony – daj znać, chętnie poznam wyjątkowo wyjątkowego człowieka. Raczej należy spodziewać się braku zgody innych na bycie obwinianymi. A to oznacza, że przypisując komuś winę za nasze odczucia, burzymy z nim relację. Koszty tego – czasami bardzo duże. I pytanie, czy chcemy je ponosić. Inna kwestia, to czy przypisując komuś odpowiedzialność za nas stan emocjonalny, jesteśmy w stanie go zmienić? Nasz rozmówca jest bowiem wtedy skupiony na obronie siebie, a nie opiekowaniu nami. Więc nie ma pewności, że poczujemy się lepiej. No i niby dlaczego ktoś inny miałby być bardziej zainteresowany poprawą naszego samopoczucia, niż my sami. Wygodne może zrzucić to na kogoś, ale nie skuteczne. A gdybyśmy jednak przypisali tę odpowiedzialność za własny stan emocjonalny sobie? Czyli osobie, której najbardziej na dobrym samopoczuciu zależy?

Wtedy poczujemy się jak mały jeździec na wielkim nieporadnym słoniu… I wtedy przed nami przygoda z samym sobą czyli nauka panowania nad wielkim słoniem… Tylko że jak raz zaserwujemy sobie takie szkolenie słonia, raz opanujemy taką sztukę panowania nad nim, będzie ona do wykorzystania w kontakcie z każdym, dosłownie z każdym, kogo zachowanie wywołuje w nas niechciane emocje.

Jakie szkolenie sobie zapodać?

To jak w coachingu – proces jest – i warto się pogodzić, że efektów nie uzyskasz w jeden dzień. To proces, w którym przychodzi nam nauczyć się w sytuacjach wywołujących w nas emocje, patrzeć na siebie z boku i prowadzić (rozsądniejszy niż zwykle :)) dialog z samym sobą. To proces uczenia się zadawania sobie pytań, aby uruchomić refleksję zamiast automatycznej reakcji z serca. Więc na dobry początek kilka pytań, wartych zadania sobie:

  1. Jakie myśli mam na swój temat, kiedy on/ona robi w stosunku do mnie to co robi?
  2. Co tak naprawdę mnie boli/ porusza w tym co ona/on robi?
  3. Jak to się dzieje, że jedno słowo, jedna reakcja potrafi mnie tak wyprowadzić z równowagi? Skąd aż taki duży wpływ tego słowa/ działania na mnie?
  4. Jaką mam niezaspokojoną potrzebę, która ujawnia się w emocjach przy kogoś zachowaniu?

Zapewne zachowania innych wpływają na nas. Zapewne też od nas zależy w jaki sposób wpłyną i jakie damy przyzwolenie na to, by inni rządzili naszymi odczuciami. Zapewne również można zarządzać swoim stanem emocjonalnym. Jak już tego się nauczymy, uczynimy nasze życie łatwiejszym do ogarnięcia, zdobędziemy poczucie panowania nad swoją przyszłością i wiarę we własną skuteczność. A to – moim zdaniem – stawka o którą w życiu warto grać!

  1 comment for “Zobacz do jakiego stanu mnie doprowadziłeś!

  1. ~Agata
    12 lipca 2016 o 11:29

    Ja zrozumiałam, że nie inni są odpowiedzialni za moje emocje, kiedy pomyślałam, że to samo zachowanie u dwóch różnych osób wywołuje u mnie inne odczucia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *