Hejter zidentyfikowany!

Kim tak na prawdę jest Hejter? Jakie pobudki nim kierują?

Jakiś czas temu syn mój, lat 12, zakwalifikował się do programu telewizyjnego, mieli zobaczyć go widzowie TVN, czyli dość pokaźna grupa ludzi. Oczywiście, że rozpierała mnie duma, mój syn realizujący swoją pasję gotowania w telewizji. Jednocześnie im bliżej nagrań, tym większy niepokój. Kolega podpowiada: a rozmawiałaś z synem o hejtach? Nie rozmawiałam, nie pomyślałam. A przecież nie wykluczone, a może nawet wpisane w oczywistą rzeczywistość…Doświadczony w bojach kolega wyjaśnił mi jak należy do nich podchodzić. Więc wracam do domu z postanowieniem przeprowadzenia z synem poważnej, edukacyjnej rozmowy. Zaplanowałam spokojny czas na nią. A ona trwała sekund kilka. „Synuś, wiesz co to jest hejt? Bo chciałam z Tobą o tym porozmawiać” On na to (nie odrywając się od pieczenia): „mama wieeem, tego się nie czyta, żeby sobie krzywdy nie zrobić”. I po rozmowie. No i właśnie o to chodzi, choć oczywiście to nie łatwe. Bo tylko ludźmi jesteśmy, a głowy przyciskiem wyłączyć nie sposób… serca tym bardziej.

A jak z tym hejtem jest? Proponuję spojrzeć na niego z dwóch perspektyw: INTENCJA-EFEKT. Te perspektywy wystarczą nam, żeby zobaczyć, że HEJT JEST WIZYTÓWKĄ NADAWCY a nie wizytówką tego, o i którym hejter pisze.

Po pierwsze zadajmy sobie pytanie jaka jest intencja tego, który hejtuje? Co chce osiągnąć pisząc o kimś złe rzeczy? Jaką potrzebę zaspokaja hejtując? Pono-hate-1125176_1920 co to robi? Pierwsze wyjaśnienie jakie podpowiada psychologia to takie, że hejt może być swoistym katharzis, czyli formą oczyszczenia siebie, wyrzucenia emocji na zewnątrz, żeby lżej było. W ten sposób byłby dowodem na brak umiejętności radzenia sobie z emocjami w inny sposób. Mówimy tu o hejterze, którego proponuję nazwać: HEJTER – OPIEKUN WŁASNEGO STANU EMOCJONALNEGO. Inne psychologiczne wyjaśnienie jest takie, że hejt może być dla jego nadawcy sposobem na to podniesienie swojej samooceny, dzięki działaniu tzw. mechanizmu porównania w dół. W ogólnym wyjaśnieniu, jeśli porównujemy się z gorszymi od siebie, to czujemy się lepiej (mówimy np.: robotę mam podłą, ale Mariolka nie ma wcale i biedę klepie..). W przypadku hejtu działa to tak, że jeśli osłabimy czyjeś kompetencje, uczynimy kogoś gorszym od siebie, bo mamy nadzieję, że sami poczujemy się lepsi („w końcu ja tak nie robię”, „ja taki głupi nie jestem”). Tego hejtera proponuję nazwać: HEJTER – OPIEKUN  SAMOOCENY. Przy takim rozumieniu intencji hejtera mamy dowód na niską samoocenę nadawcy hejtu, ponieważ ludzi z ugruntowaną, wysoką samooceną nie mają potrzeby porównywania się z innymi. Wysoka samoocena składnia do chwalenia innych, nie krytykowania na boku. Do tej grupy hejterów należą również wszyscy Ci, którzy zazdroszczą. Zazdrość jest przejawem zaniżonej samooceny i poczucia niesprawiedliwości świata.
Niektórzy mówią, że hejtują dla dobra innych, żeby inne osoby nie dały się nabrać na kogoś lub na coś. Tego hejtera proponuję nazwać: HEJTER – ALTRUISTA. Pytanie tylko, czy w przypadku, kiedy trafia się takiemu hejterowi okazja powiedzieć światu, że ktoś zrobił coś dobrego, tak samo spontanicznie, z taką samą siłą, tak samo bogato opisuje to dobro w internecie? Wtedy być może można by mówić o altruizmie. Jeśli natomiast chwali wyłącznie pokazując przeciwieństwo osoby, którą oczernia, to jest raczej wzmocnienie przekazu krytycznego i podniesienie wagi negatywów. Kolejną ewentualną intencją hejtera może być chęć uświadomienia, nauczenia czegoś obsmarowywanej osoby. Tego hejtera proponuję nazwać: HEJTER – EDUKATOR. To taki hejt z naiwną nadzieją, że jego treść dotrze do tego, kogo dotyczy i ta osoba cudownie się „nawróci”, „odmieni” itp. Kolejne wyjaśnienie intencji hejtera wiąże się ze sposobem spędzania czasu. Tutaj proponuję nazwę: HEJTER – ORGANIZATOR CZASU WOLNEGO. Kiedy jedni ledwo znajdują czas dla siebie, próbują łączyć obowiązki z przyjemnościami, szukają czasu dla rodziny, inni nie mają specjalnie nic do zrobienia. A naturalną potrzebą człowieka jest aktywność. Hejtowanie jest też łatwe, wiele intelektu, wiedzy i doświadczeń nie wymaga. A jest aktywnością, na którą można spędzić wiele godzin dziennie. I to jaką aktywnością! Pełną adrenaliny, emocji i uruchamiania różnorodnych odczuć związanych z nami samymi. Dzięki hejtom każdy kolejny dzień jest inny, bo raz hejter obsmaruje polityka, innym razem koleżankę, potem jakiegoś lekarza i tak ciekawie ten czas zleci. Nie sposób jeszcze pominąć hejterów, którzy organizują się w grupę przeciwko komuś jednemu. Nazwijmy takiego hejtera: HEJTER WSPÓLNOTOWIEC. Jego intencją jest poczuć się w grupie, doposażyć w przekonanie (złudne niestety), że jest się lubianym przez grupę, że jest się członkiem grupy. Przecież w grupie siła, grupa może więcej. Potrzebuję jeszcze wspomnieć o HEJTERZE- SPOŁECZNIKU. To ten hejter, który raczy nas tekstami misji wypowiedzenia tego, czego inni nie mówią głośno. Taki hejter uważa siebie za ratującego świat z krzywdy, ratującego ludzi, którzy boją się sami powiedzieć. U podłoża takiej intencji jest jednak założenie, że inni są nieudacznikami, bo sami nie mówią. Ten hejter odbiera nam prawo do decydowania o czym, kiedy, się wypowiadamy, odbiera nam prawo wyboru sposobu zadbania o siebie. I jeszcze odbiera nam prawo do widzenia świata w innych, niż on barwach. Jest jeszcze jedno wyjaśnienie intencji hejtera, ono jest najbardziej na wierzchu, najłatwiejsze do odczytania, intencją jest skrzywdzić drugiego człowieka. Może być to rewanż za własne poczucie krzywdy, którą hejter wiąże z nami (bo bezpieczniej winę za swoje niepowodzenia przypisać komuś, niż sobie). Tego ostatniego hejtera proponuję nazwać: HEJTER-AGRESOR.

I teraz mamy pierwszą okazję do przyjrzenia się jaką wizytówkę wystawia hejter sobie samemu. Jakby mówił: dzień dobry, to ja, hejter, mam problemy emocjonalne.. dzień dobry, to ja, hejter, mam niską samoocenę… dzień dobry, to ja, hejter, manipulator przebierający się za altruistę… dzień dobry, to ja, hejter, lubię robić innym krzywdę… dzień dobry, to ja, hejter, jestem bogiem i wiem, jak inni powinni żyć, postępować, a moją misją jest nawracanie, sposób w jaki to robię nie ma znaczenia… dzień dobry, to ja, hejter, ten który nie ma co z czasem zrobić… dzień dobry, to ja, hejter, ten który ma problemy z nawiązaniem i utrzymaniem relacji społecznych.

Czas na drugą perspektywę i przyjrzenie się temu, jaki efekt przynosi hejt. Nie chciałabym pisać tutaj o takich oczywistościach jak to, że krzywdzi ludzi, o których jest w nim napisane. Proponuję przyjrzenie się efektowi hejtu z perspektywy jego nadawcy. Skoro hejt ma przynieść mu określone korzyści, to warto zadać sobie pytanie, czy je rzeczywiście przynosi. I może teraz w nieco innej kolejności.

HEJTER –EDUKATOR. Warto zadać sobie pytanie: ile razy w życiu wypisując o kims złe rzeczy, mówiąc o kimś coś złego innym osobom, „wychowaliśmy” tego kogoś? Raczej stał się bardziej zamknięty na nas, bardziej uważny w komunikacji, albo oddalił się od nas, niż „nawrócił” na właściwą, bo naszą drogę. Myślę, że naiwnym jest wierzyć, że krzywdząc, obrażając zmienimy kogoś. Oczywiście pewien wymiar edukacyjny widzę po takim hejcie, jego ofiara edukuje się w swojej uważności, edukuje się, co do różnorodności świata i ludzi itp.

HEJTER – AGRESOR. Ten – jeśli miał ochotę komuś krzywdę zrobić- najpewniej ten cel osiągnął. No oczywiście pod warunkiem, że hejt dotarł do ofiary. Ale warto też zobaczyć drugie dno. Ponieważ hejt jest formą wyrażenia agresji nie w sposób bezpośredni – albo nie pisząc do kogoś tylko o kimś, albo nie mówiąc w twarz tylko pisząc, wywołuje to konskwencje również dla hejtera. Dawno w psychologii udowodniono, że  wyrażając agresję nie-bezpośrednio  – czy tego agresor chce czy nie, czy tego agresor  jest świadomy, czy nie – pojawia się u niego (czasami głęboko) poczucie winy skutkujące spadkiem samooceny. To taki ledwo słyszalny, ale czyniący w środku spustoszenie, głos, który mówi mu: tylko na tyle mnie stać, żeby mówił za plecami, tylko tyle mam odwagi, że nie powiem komuś w oczy patrząc. Więc ostatecznie i hejter ponosi koszty swojej agresji, nie tak od razu, ale „kropla drąży kamień…”.

Ten mechanizm ujawnia się również u HEJTERA – OPIEKUNA  SAMOOCENY oraz HEJTERA – OPIEKUNA STANU EMOCJONALNEGO. Cel był poczuć się lepiej albo poczuć lepiej w porównaniu z kimś, ale to w sumie nie jest możliwe, bo w głębi duszy hejter wie, jaka jest prawda a dodatkowo wie jaki jest, skoro krzywdzi drugiego człowieka. A cała sytuacja przywołuje mu obraz w lustrze człowieka zbyt słabego aby odważnie z kimś porozmawiać twarzą w twarz. Nie sposób, żeby te wszystkie myśli wzmacniały samoocenę. Ten dbający o swój stan emocjonalny wyrzucił z siebie jedną toksyczną emocję, a drugą wstawił…

A co można powiedzieć o efektywności HEJTERA – ORGANIZATORA CZASU WOLNEGO? W sumie to jego efektywność jest duża. Czas spędzony, żeby nie powiedzieć zabity skutecznie. Na dłuższą metę jednak tak kolorowo już nie jest. Bo po pierwsze ten czas, miesiąc, dwa, rok, to czas faszerowania swojego umysłu i serca tekstami zła. I w konsekwencji zmienia się obraz świata w umyśle hejtera, na świat zły, pełen nienawiści… No nie zazdroszczę żyć z czymś takim a przy odrobinie wglądu w siebie również z myślą, że samemu sobie taki świat uczyniliśmy. I jeszcze mechanizm błędnego koła dochodzi: hejter szuka sposobu na zabicie czasu, bo nie ma z kim go spędzić, a ci z otoczenia, którzy potencjalnie mogliby stworzyć z nim więzi nigdy się nie pojawią, bo jaką więź chcemy tworzyć z hejretem? Hejtowską jakąś chyba….

Zastanawiają mnie również efekty, jakie uzyskuje HEJTER-SPOŁECZNIK. Głosząc przekonanie, że „wszyscy wiedzą, że…”, „w imieniu wszystkich…” korzysta z mechanizmu psychologicznego zwanego społecznym dowodem słuszności, aby zmanipulować czytelnika i ten szybciej uwierzył w tę „jedyną prawdę” przez niego w końcu wyrażoną. Ale ludzie głupi nie są i świat w wielu odcieniach widzą. W końcu nie wszyscy się nabiorą na tę manipulację. Myślę, że w internecie może jednak ten hejter dużo ugrać, przekonać wielu, tylko czy o ilość przekonanych chodzi? Inną kwestią i pewno wymagającą osobnego artykułu je to, na ile hejter prawdę pisze. Uczciwie byłoby tu mówić o poglądach, przekonanaich, ustosunkowaniu, a nie o obiektywnej rzeczywistości, bo dobrze wiemy, że tę samą sytuacje każdy może inaczej widzieć i inaczej interpretować.HEJTER-SPOŁECZNIK uważa, że jest nośnikiem jedynej rzeczywistości i jedynej prawdy. Więc jego wizytówka niesie przekaz: wiem lepiej, niż ktokolwiek jak powinno się żyć. Czy doprawdy chcemy się identyfikować z kimś tam myślącym o świecie?

Na koniec dorzucę jeszcze słów kilka o jednym wspólnym, co jest na wizytówce każdego hejtera, niezależnie z której jest grupy. Hejt jest formą wyrażenia czegoś nie wprost. Nawet jeśli hejter powie, że on wprost pisze na portalu społecznościowym do osoby, której dotyczy krytyka, to trudno zaprzeczyć, że skoro pisze na portalu z ogólną dostępnością treści, że wyraża coś dodatkowo, już nie wprost. Chce bowiem, żeby inni to przeczytali. A po co? (jaki jest jego ukryty cel?). I dlatego hejt jest wyrazem braku asertywności hejtera. Jest mnóstwo form wyrażenia opinii, mnóstwo takich, które nie krzywdzą, które jednocześnie zabezpieczają relację, asertywnych. Skoro ktoś po nie nie sięga, więc asertywność pozostaje obszarem dla niego nieodkrytym.

Cóż, podsumowując powiem, że życzę wszystkim hejterom takiego momentu, w którym zobaczą, że w życiu można inaczej: i przyjemniej i skuteczniej i społeczniej. A czy o moim synie są w internecie hejty? – Zapytasz. Odpowiem, że nie wiem, bo uczę się od niego i nie czytam. I mam też przekonanie, że hejty o tyle są wartością dla hejterów, o ile są ich odbiorcy, więc mamy pewnien wpływ na to czy pojawiać się będą, czy może damy okazję hejterom na poszukanie innych form zaspokojenia swoich potrzeb.

Joanna Rajang

dr psychologii

 

PS: dla tych, którzy są ofiarami hejtu polecam: www.hejtstop.pl

  1 comment for “Hejter zidentyfikowany!

  1. 19 sierpnia 2016 o 22:33

    Teraz to mi nawet żal tych hejterów a nawet do niektórych poczyłam sympatię… :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *